Ach, ten Andy!

Ostatnimi czasy, chcąc się zrelaksować i obejrzeć coś, co nie wymaga myślenia, postanowiłam poskakać po kanałach. W pewnym momencie natrafiłam na serial animowany, o którym zapomniałam, że istnieje, a mianowicie Ach, ten Andy!. Opowiada on perypetie nastoletniego chłopca żyjącego w kanadyjskim East Gackle, które jest małą, spokojną miejscowościom. Niestety, dla mieszkańców, Andy Larkin, uważający się za największego numeranta świata, uwielbia wymyślać nowe żarty, a następnie wprowadzać je w życie przy pomocy najlepszego przyjaciela Danny’ego Picketa. Często pomaga im dostawca pizzy – Mush. Do rodziny Larkinów, pomijając tytułowego bohatera, należą jego starsza siostra Jen, ich rodzice – Al i Freida oraz pies Spank. Jedyny odcinek serialu, w którym Andy nie robi żadnych numerów , to ten z urodzinami Lori. Larkin, jako kawalarz, nie może się doczekać swojego ulubionego dnia w roku 1-go kwietnia, czyli prima aprilis. Uważa on, że ten dzień jest stworzony specjalnie dla niego. Niestety, okazuje się, że miłość Andy’ego – Lori obchodzi tego dnia urodziny z zaprasza go, pod warunkiem że nie będzie robił kawałów. Dla bohatera jest to wyzwanie, ale czego się nie robi z miłości? W każdym z pozostałych odcinków Andy robi co najmniej jeden kawał. Uważam, że dobry numer, to taki po zrobieniu, którego nie można nam udowodnić, że my go zrobiliśmy bądź też inni nie wiedzą, że to my. Niestety, dla Andy’ego, nawet jak wymyśli naprawdę niezły żart, to według tego co napisałam w poprzednim zdaniu – nie jest dobry. Dzieje się tak, gdyż albo nasz bohater kończy bez spodni (co zdarza się nazbyt często niż mogłoby się wydawać) albo musi uciekać przed mieszkańcami East Gackle.

Reklama: botox łódź , filmy online , Kasyno